Spostrzeżenia naszego Obserwatora z Parlamentu Europejskiego – 15.03.2017

Spostrzeżenia naszego Obserwatora z Parlamentu Europejskiego – 15.03.2017

600
0
PODZIEL SIĘ

Jak w maglu

W dniu dzisiejszym DEBATA PRIORYTETOWA (zapisana wielkimi literami w rozkładzie dzisiejszej sesji) w PE,  a jej temat to: konkluzje z posiedzenia Rady Europejskiej w dniach 9 – 10 marca 2017r., w tym deklaracja rzymska.

Ale się działo! Debata trwała prawie trzy godziny. Jedni piali z zachwytu nad Unią, a inni żądali jej zaorania. Jedni wychwalali  pod niebiosa Pana Tuska, drudzy nie zostawili  na nim suchej nitki. Jedni mówili, że osiągnięcia Unii są olbrzymie, inni, że nie wywiązała się z niczego co obiecywała. Entuzjaści mówili, że tylko razem Europa stanowi siłę. Eurosceptycy – że wymuszona jedność nikomu nie służy. Z jednej strony chwalono rozwój gospodarczy UE (chociaż gołym okiem go nie widać), z drugiej ubolewano, że bezrobocie wśród młodych w niektórych krajach unijnych sięga 46%. I tak bez przerwy. Przez trzy godziny.  Dłużej rozważano posunięcia prezydenta Erdogana. Posłowie z grupy eurosceptycznej stwierdzili, że UE powinna przerwać  finansowanie Turcji a także zawiesić traktat akcesyjny, bo Turcy nigdy nie będą Europejczykami.

Najzabawniejszymi momentami były wypowiedzi na temat reelekcji Pana Tuska. Niezawodny Pan poseł Lewandowski wygłosił niebosiężną laudację na Jego cześć. Chwalił talent i pracowitość. I wyraził zadowolenie, że niecne knowania Jarosława Kaczyńskiego się nie powiodły. Jeden z posłów otwartym tekstem powiedział, że to postawa Jarosława Kaczyńskiego wpłynęła w największym stopniu na wynik wyborów. No i pięknie – nie  kompetencje a przekora były główną siłą napędową reelekcji. Ktoś w swoim wystąpieniu wprost powiedział, że prawie połowa kadencji pracy Pana Tuska upłynęła pod znakiem niezadowolenia z jego działalności.

Któraś z Pań posłanek zauważyła, że w PE jest za dużo grup eurosceptycznych. To powinno się zmienić. Szczególnie po Brexicie  państwa europejskie powinny się zjednoczyć i zacząć mówić jednym głosem. A podczas  kolejnych wyborów należy zwrócić uwagę, kto w nich będzie startował i starać się nie dopuścić do udziału w wyborach eurosceptyków, a przynajmniej nie w takiej ilości jak obecnie.

Minęła połowa obecnej kadencji PE. Ugrupowania eurosceptyczne mają niedosyt: szły do Parlamentu z nadzieją, że uda się coś zmienić w sposób radykalny, może uświadomić na czym polega wolność i jakie są oczekiwania prawicowej części Europy. Niesłusznie się denerwują i zamartwiają, albowiem zrobili rzecz wielką: nadkruszyli monolit jakim był do roku 2014 Parlament. Do tego właśnie roku Parlament głosował w  prawie każdej sprawie niemalże w 99 procentach. Wejście do PE Marine Le Pen a także posłów KNP, ośmieliło innych posłów do wyrażania własnego zdania, niekoniecznie zgodnego z poglądami ogółu. Pełniejszym głosem zaczęła mówić grupa zgromadzona wokół Nigela Faraga. Niektórzy posłowie z ugrupowań Socjalistów i Zielonych zdopingowani taką postawą również zaczęli głosować ramię w ramię z eurosceptykami, wzbudzając złość i lawinę krytyki ze strony jedynie słusznej i politycznie poprawnej. Tyle. I aż tyle. Dobry początek został zrobiony.

OBSERWATOR

Strasburg, 15 marca 2017 roku

BRAK KOMENTARZY