Koniec wolności słowa w Internecie!

[ZOBACZ FILM] Koniec wolności słowa w Internecie!

30084
0
PODZIEL SIĘ

Koniec wolności słowa w Internecie.
Pełna cenzura i inwigilacja Internetu w Unii Europejskiej.

Komisja Europejska przygotowała projekt dyrektywy o prawie autorskim na rynku cyfrowym i zażądała od Rady i Parlamentu Europejskiego uchwalenia jej w formie obowiązującego prawa.
Niestety – dzisiaj Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego pozytywnie ją zaakceptowała i przekazała Parlamentowi pod przyszłe głosowanie.
Będąc w tej komisji jedynie „członkiem zastępcą” (poseł może być w jednej komisji członkiem, a w jednej zastępcą – ja jestem pełnym członkiem w budżetowej) czatowałem by zastąpić kogoś i zagłosować przeciw. Niestety ci, których mógłbym zastąpić, byli obecni (głosowali „za”).
Przyjechałem do Brukseli na darmo.

Sam projekt tej nieczytelnej dyrektywy, w którym Komisja Europejska wpisała pełno frazesów i kłamliwych ocen, można przeczytać tutaj.
Ja poniżej przetłumaczę na prosty język, jaka jest jej prawdziwa treść i jej najgroźniejsze elementy.

Co się stanie, jeśli Parlament wspólnie z Radą Unii Europejskiej ją uchwali?

Przede wszystkim dyrektywa (art. 13) nakazuje dostawcom usług, którzy przechowują i zapewniają publiczny dostęp do wpisów, zdjęć, cytatów, utworów itp. zamieszczanych przez swoich użytkowników, „wbudowanie zautomatyzowanej infrastruktury do monitorowania i cenzury Internetu”.
Ci dostawcy usług to nie tylko platformy społecznościowe typu Facebook, ale także wszystko co jest związane z obrotem gospodarczym (E-bay, Allegro, strony sklepów internetowych…) oraz prywatne strony i założone grupy dyskusyjne.
Ci dostawcy (czyli każdy aktywny internetowo podmiot) będą odpowiadali swoim majątkiem za każde naruszenie praw autorskich nie tylko przez siebie, ale także przez tych, którzy na ich stronach coś zamieścili nawet wtedy, gdy obsługę stron zapewniają automaty.

Przed umożliwieniem opublikowania czyjegoś wpisu, muszą sprawdzić czy ktoś nie zacytował czegoś bez zgody autora, czy nie zamieścił swojego zdjęcia na tle jakiegoś obrazu czy rzeźby, czy piosenka, którą nawet ktoś sam skomponował, zaśpiewał i zamieścił, nie ma elementu plagiatu. Podawanie wyliczeń tabel itp. musi być także sprawdzane czy to nie z jakiejś pracy naukowej.
Oczywiście żadna zautomatyzowana infrastruktura nie potrafi zrobić tak skomplikowanej cenzury, więc ten art. 13 nie tylko narusza wolność słowa, ale wywołuje taką niepewność prawną, że platformy internetowe nie będą miały innego wyboru niż monitorowanie i przesadne filtrowanie oraz blokowanie komunikacji obywateli UE.
Wedle tej dyrektywy także wszelkie linki muszą być cenzurowane (czyli w konsekwencji blokowane), a za korzystanie z nich musi być pobierana opłata.

Kto wymusił propozycje takiego szaleństwa?

Pierwsze tropy biegną do potężnych wydawców gazet i tygodników (zwłaszcza niemieckich).
Ale jest też ważniejszy trop.
Każdy rząd chcący mieć obywateli pod pełną kontrolą będzie zachwycony koniecznością 100%-owej cenzury i koniecznością inwigilowania obywateli – czyż nie???

Ale tego Komisji Europejskiej jeszcze mało . Jak szaleć to szaleć.
Komisja proponuje też, by twórcy nie mogli „całkowicie” sprzedać swoich praw autorskich – co to, to nie. Nawet jak zrzekną się na czyjąś rzecz wszelkich swoich praw, to platforma internetowa musi ich uwzględniać i przesyłać im sprawozdania z wykorzystania utworu ew. zapłacić – zwłaszcza takim organizacjom jak ZAIKS.

Musimy podjąć wszelkie możliwe kroki, by ten najczarniejszy z czarnych scenariusz się nie ziścił. Jako poseł dostałem co prawda w ostatnim tygodniu ponad 40 tys. maili przeciw tej rezolucji. Ale to za mało (dla mnie to zbędne – sam będę wysyłał)
Musimy jakoś przekonać europarlamentarzystów by zagłosowali na sesji plenarnej PRZECIW.
W waszych rękach wasza przyszła wolność!!!

Stanisław Żółtek
Poseł do Parlamentu Europejskiego
Prezes Kongresu Nowej Prawicy

BRAK KOMENTARZY