Spostrzeżenia naszego Obserwatora z Parlamentu Europejskiego – 03.10.2017

Spostrzeżenia naszego Obserwatora z Parlamentu Europejskiego – 03.10.2017

103
0
PODZIEL SIĘ

W powodzi problemów którymi zajmuje się Unia Europejska, a które mogła by sobie darować,  takich jak: ochrona tuńczyka,wzmocnienie pozycji gospodarczej kobiet w sektorach prywatnym i publicznym, ograniczenie stosowania niektórych niebezpiecznych substancji w sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, tysiące anulowanych przez Ryaner lotów a wdrażanie rozporządzenia w sprawie praw pasażerów linii lotniczych,   zautomatyzowana wymiana danych w odniesieniu do danych rejestracyjnych pojazdów w Republice Czeskiej –  znalazły się dwa problemy niezwykle istotne – omówienie projektu rezolucji „Położenie kresu małżeństwom dzieci” i – „między wierszami”, ponieważ nie było tego w programie posiedzenia PE –  „problem kataloński”.

Problem pierwszy – małżeństwa dzieci. To akurat nigdy nie był problem europejski. Mamy odpowiednie akty prawne regulujące to zjawisko a i zwyczajowo nie jest przyjęte, aby dzieci europejskie zawierały małżeństwa między sobą albo, co gorsza, dorośli z dziećmi.  To imigranci przywieźli ze sobą ten problem i część posłów (ta odważniejsza) nie waha się nazywać rzeczy po imieniu i mówi to otwarcie, że przed masową imigracją tego zjawiska nie było. Należy wydać odpowiednią rezolucję, oświadczyli, żeby ukrócić ten proceder. Niektórzy posłowie przypomnieli, że rząd niemiecki uznał kilkanaście małżeństw z nieletnimi, ponieważ  zostały zawarte w ich rodzimych krajach. Co należy zrobić? To jasne – jeżeli chcą zostać w Europie, muszą się zastosować do naszych przepisów i aktów prawnych.

Po raz pierwszy posłowie, a właściwie posłanki, bo większość zabierających głos w tej debacie to były kobiety broniące innych kobiet, a właściwie dziewcząt, były jednomyślne. To niedopuszczalne, aby dorośli mężczyźni żenili się z dziewczynkami już od dziewiątego roku życia. Ich głosy były zgodne: miejsce dzieci jest w szkole a nie w sypialni, również niedopuszczalna jest ciąża niepełnoletnich, kilkunastoletnich  dziewczynek jeszcze nie w pełni biologicznie ukształtowanych. I nieodparcie nasuwa się pytanie – jakimi „ludźmi” są kolorowi przybysze, skoro dziewięcioletnia dziewczynka jest materiałem na „żonę”. Co mają w głowach i sercu, kiedy kładą się do łóżka z dziewięcioletnim czy trzynastoletnim dzieckiem? Ale cóż, nie trzeba  daleko szukać – wśród europejskich „decydentów”są tacy jak pan Cohn-Benditt, który otwarcie przyznawał się do satysfakcjonujących zachowań seksualnych z dziećmi, z którymi pracował jako wychowawca przedszkola. Kiedyś, dawno, dawno temu, kiedy państwami rządzili ludzie prawi, kulturalni i z zasadami, nikt nie miałby śmiałości powiedzieć głośno coś takiego o sobie i dzieciach. Dopiero w „demokracji”, kiedy zaczął rządzić byle kto i wprowadzać na salony prostackie zachowanie, takie indywiduum jak p. Benditt może mieć tak wiele do powiedzenia w znaczących dla Europy sprawach. Czy wyborcom już tak nie zależy kto nimi rządzi, że takie postawy nie spotykają się z nagminnym i nagłaśnianym potępieniem?

OBSERWATOR