„Gender na wsi” – spostrzeżenia naszego Obserwatora z Parlamentu Europejskiego

„Gender na wsi” – spostrzeżenia naszego Obserwatora z Parlamentu Europejskiego

241
0
PODZIEL SIĘ

W dniu dzisiejszym rozważano na porannej sesji bardzo ważny problem jakim jest rola kobiet na terenach wiejskich.

Islam u bram Europy, zamachy, bezrobocie, coraz dotkliwszy brak zastępowalności pokoleń, wcale nie są takie ważne jak mogłoby się wydawać –  teraz PE z troską pochyla się nad niezgłębionym do tej pory problemem i będzie próbował „zwiększyć komfort życia” wiejskich kobiet.  Ten komfort ma polegać m. in. na zrównaniu ról kobiety i mężczyzny będących właścicielami gospodarstw rolnych. Kobieta, która co prawda,  nie posiada prawnie udokumentowanego prawa własności gospodarstwa, bo ono,  zazwyczaj, posiada jej mąż, powinna mieć takie same prawa jak gdyby była równoprawnym właścicielem tegoż. I tu można się zgodzić z tą tezą, że i kobieta powinna mieć możliwość uczestnictwa w podziale premii za plony, sprzedaż bydła, materiału siewnego itd. A czyż nie ma? – przecież zarówno jej mąż jak i ona utrzymują się z tego samego, wspólnego gospodarstwa. I wspólnie korzystają z owoców swojej pracy. I Unia nie musi  ani się w to wtrącać ani też ustanawiać żadnych przepisów w tym względzie. Debata i dyskusja, a także, w efekcie końcowym, przyjęcie rezolucji na ten temat ma obudzić w kobietach świadomość, że i tutaj, na wsi także powinny być zrównane z mężczyznami. Nie powinny  „czuć się wykluczone z żadnych  działań przeprowadzanych na terenach wiejskich” i w związku z tym należy obudzić świadomość wiejskich kobiet. Należy, na ten przykład, wzbudzić w nich pragnienie dokształcania się a w konsekwencji podejmowanie pracy w firmach poza wsią lub zakładanie własnych firm. Państwo będzie  takie przedsiębiorcze kobiety wspomagać „opieką nad małymi dziećmi, udostępniać lepszy dostęp do prawidłowej opieki medycznej” i wspomagać, wspomagać, wspomagać,  aż zrozumieją czego się się od nich, w obecnych, nowoczesnych czasach wymaga. A wymaga się jednego (ale nikt o tym głośno nie mówi), żeby zaczęły się „spełniać” jako kobiety  biznesowe, żeby zostawiły męża bez pomocy, żeby dziećmi zajęły się instytucje państwowe a one żeby się „realizowały”. Na szczęście kobiety wiejskie, to są (jeszcze!) Kobiety Prawdziwe. Nie zostawią ani męża, ani gospodarstwa, ani dzieci i nie zamienią ich na karierę w korporacji. W swoim gospodarstwie są wolne, niezależne i nie stoi nad nimi żaden dyrektor. Same regulują sobie dzień pracy i same ustalają priorytety. I nie słychać powszechnego lamentu kobiet dochodzącego z „terenów wiejskich”…

OBSERWATOR